All posts tagged with rozmowy

PL bez KK 

Rok 2041: premierką Polski zostaje Natalia Kowalska, znana progresywna polityczka, rocznik 2000. Kościół katolicki załamał się pod własnym ciężarem, wiernych jest niewielu, pieniędzy też, odkąd państwo zerwało konkordat. O tym, co musi się stać, żeby taka była rzeczywistość, rozmawiam z Andrzejem Lederem w Dwutygodnikowym podkaście Delfin w malinach.

Paczenie 

To nie jest rozmowa o: Polsce, pandemii, kapitalizmie, amerykańskim kolegium elektorów, zawiłościach fizyki kwantowej, spadku konsumpcji mięsa per capita ani wpływie wtryskowej metody formowania tworzyw sztucznych na zagęszczenie nanocząstek w atmosferze. Z Dorotą Masłowską pogadaliśmy raczej o pisaniu.

„Podróżny” i „Nocą drony są szczególnie głośne” 

W „Podróżnym” Ulricha A. Boschwitza (przekład Elżbieta Ptaszyńska-Sadowska), powieści o tym, że kapitalizm nie uratuje nas przed faszyzmem, jest taka scena, jak żydowski przedsiębiorca po nocy kryształowej ucieka pociągiem i współpasażerka mówi mu: „Powinien się pan cieszyć, że został pan zmuszony do wyjścia ze swojej skorupy”. Oprócz całkiem współczesnego coachingu jest tu też uparta powtarzalność historii („Kto by pomyślał, że do czegoś takiego dojdzie? W środku Europy – w dwudziestym wieku!”) i nieuniknione skojarzenia z polityką innych krajów niż Niemcy („Żydzi mówili dotąd – kontynuował podniesionym głosem – że «Niemcy muszą stać się europejskie». A my mówimy dzisiaj: «Europa musi stać się niemiecka»”).

Z Małgorzatą I. Niemczyńską, Marcinem Wilkiem i Elżbietą Jeleń, w ramach cyklu „Niemiecka do kwadratu” organizowanego przez Goethe-Institut w Krakowie, porozmawialiśmy o „Podróżnym” i o zbiorze reportaży Wolfganga Bauera „Nocą drony są szczególnie głośne” (przekład Elżbieta Kalinowska), który tak jak jego czytelnicy siłuje się ze swoją bezsilnością. Umawialiśmy się jeszcze w styczniu, że pogadamy w marcu, w końcu nagraliśmy się pod koniec maja, w końcu jest.

A przy tej okazji zobaczyłem swój biogram po niemiecku, jest poważnie: Literaturwissenschaftler und Literaturkritiker, Essayist, Redakteur der Zeitschrift „Dwutygodnik”.

Joanna, Władek i Andrzej 

Ponad rok temu usłyszałem gdzieś, że Andrzej Muszyński pracuje nad nową powieścią i zdążył wyrzucić już 200 stron maszynopisów, bo próbuje znaleźć odpowiedni język. A potem ukazało się „Bez”, historia Joanny i Władka, którzy nie mogą mieć dzieci. Powieść o bezdzietności? U Andrzeja nie ma żadnego „o”, jest za to fantastyczna, gęsta, i – to chyba dla mnie najważniejsze – całkowicie nieprzewidywalna proza. Książka miała premierę dwa tygodnie przed pandemią, pogadać udało się nam całkiem niedawno.

To nie jest dla mnie komfortowa sytuacja – nie jestem autorem, który lubi, jak mu się tematy narzuca. Natomiast kiedy zacząłem pisać książkę, zorientowałem się, że piszę o czymś, co wymyka się z rąk, zupełnie. W „Bez” jest opowieść o stracie, tylko nie wiadomo po czym. Nic nie ma, bo nigdy nie było.

Początki i końce internetu

O początkach internetu w Polsce, pogaduszkach na Usenecie i IRC-u, toksyczności mediów społecznościowych i nowych zajawkach – rozmawiałem z Michałem R. Wiśniewskim przy okazji jego książki „Wszyscy jesteśmy cyborgami”.

"Wszyscy jesteśmy cyborgami" - spotkanie autorskie Michała R. Wiśniewskiego

"Wszyscy jesteśmy cyborgami" - spotkanie autorskie Michała R. Wiśniewskiego. Prowadzenie: Maciej Jakubowiak

Opublikowany przez Spółdzielnia Ogniwo Środa, 13 listopada 2019

O kundlu leczącym z książek 

Jeśli jeszcze nie macie dość tego tematu, to Dominika Kardaś wypytała, o co dokładnie mi chodziło w poście o nieczytaniu, a przy okazji pozwoliła podzielić się taką anegdotką:

Oduczyłem się zachłannego kupowania książek, kiedy kundelek, którego adoptowałem, w ataku lęku separacyjnego pozjadał wszystkie książki z dolnych półek mojej biblioteczki. Na początku się denerwowałem, ale w pewnym momencie uznałem, że przecież ten piesek jest ważniejszy niż książki. Przy następnej przeprowadzce przejrzałem swoją biblioteczkę, spakowałem pięć wielkich siat i wywiozłem je do biblioteki. Zostawiłem sobie tylko mały podręczny księgozbiór.

Wymyślanie kraju 

– W 2011 roku, tuż przed wydaniem „Fizyki smutku”, Gospodinow mówił w jednym z wywiadów, że bułgarski smutek, o którym pisze, jest nieprzekładalny.
– Rzeczywiście jest?
– Jesteśmy piętnaście języków dalej, to ty mi powiedz. Bułgarzy mają silne poczucie, że nikt ich nie rozumie, ale nie dlatego, że robią słabszą kulturę albo że nie mają polityki kulturalnej i międzynarodowej promocji, tylko dlatego, że – jak twierdzą – ich kultura jest właśnie nieprzekładalna. Faktycznie w polszczyźnie nie ma dobrego odpowiednika bułgarskiego słowa „taga” – kiedyś Gospodinow powiedział, że to słowo brzmi jak przełykanie łez. Ale przecież sam podaje w książce przykłady portugalskiego fado czy tureckiego hüzün

– rozmawiam z Magdaleną Pytlak, autorką przekładów „Wzniesienia” Milena Ruskowa i „Fizyki smutku” Georgiego Gospodinowa”, laureatką nagrody „Literatury na świecie” w kategorii „Nowa Twarz”.

View all of the posts in the archive, browse the tags, or subscribe to the feed for All Posts. You can also subscribe to a feed of just the posts tagged with rozmowy.