All posts tagged with recenzje

Głos pana Lema 

Kiedy po raz pierwszy zapoznałam się z jego treścią, uśmiałam się z ironii, która sprawiła, że ta opowieść o próbach odkodowania tajemniczego sygnału z kosmosu dotarła do nas jako tajemniczy sygnał, tyle że z odległej przeszłości

– pisze na gościnnych łamach „Popmoderny” Tracies Beinther, badaczka dawnych kultur z przyszłości, w której coś się zmieniło, chyba na lepsze. „Głos Pana” Lema, opowieść o próbach zrozumienia, staje się tu głosem pana Lema, który próbuje się zrozumieć, choć nie bywa łatwo.

Dzięki dla gościnnej redakcji, że przyjęła ode mnie ten odkodowany i nieudolnie przełożony sygnał z przyszłości. W cyklu „Lem: Rewizyta” wiele znakomitych krytyczek i równie znakomitych krytyków czyta sobie Lema na nowo.

„Ostatni ludzie” u Księgozbirów 

Jest w książce Jakubowiaka pewna dyscyplina właściwa dla poezji. Otóż melodramatyczność zostaje poskromiona na rzecz formy. Jakubowiak porządkuje rzeczywistość końca, tak jak koniec domyka nawias, po którym jest już tylko biała powierzchnia papieru. Nic poza nią

– pisze Marcin Zegadło na „Księgozbirach”.

I bardzo się cieszę z tych uwag, bo dużo pracy włożyłem w skomponowanie tej książki, są tu motywy sygnalizowane i potem podejmowane, są nagłe cięcia i nawroty, są dwa zakończenia, nie ma w tym przypadku.

„Ostatni ludzie” w „wyborze krytyków” Empiku 

Tymczasem zaszła taka okoliczność, że „Ostatni ludzie” trafili do wrześniowego „wyboru krytyków” Empiku, obok „Sezonu na truskawki” Marty Dzido i „Ideota” Kaspra Bajona. Czy to przypadek, że i w pierwszej, i w ostatniej z tych książek niemałą rolę odgrywa Mary Shelley? Nie sądzę. W każdym razie z tej okazji pojawiłem się na zdalnym spotkaniu Empiku. Ale najlepsze z tego wszystkiego, że przy okazji Paulina Małochleb napisała recenzję rzetelną („Już sam tytuł zawiera metaforę, a właściwie kryptocytat i synekdochę”) a przenikliwą („chodzi [tu] nie o apokalipsę, lecz o metaforę”).

„Ostatni ludzie” w „Tygodniku Powszechnym” 

Jak sobie powiększycie, to się dowiecie, kto napisał ten esej wokół „Ostatnich ludzi” na pięć stron w nowym Tygodniku Powszechnym. I z czyich książek dowiedziałem się, jak w ogóle można dzisiaj robić eseistykę. I jak się utopić wśród lektur i obrazów, a potem wychynąć na powierzchnię. Szaleństwo.

Apokalipsa ma w tej chwili swoje świetne dni i natchnienia, a utopie, które sama zawsze wytwarzała jako nowy początek po katastrofie, przekabaciła raczej na dystopie. Opowiada o tym zajmująco i ze swadą, opierając się na solidnym przygotowaniu merytorycznym, Maciej Jakubowiak w wydanej właśnie książce „Ostatni ludzie. Wymyślanie końca świata”. Zbiera w niej obok starszych najnowsze oznaki apokaliptycznego i katastroficznego wzmożenia, które, owszem, zdarzało się regularnie w dawnych wiekach, lecz dzisiaj ponownie osiąga falę kulminacyjną.

„Ostatni ludzie” w „Książkach” 

Są nowe Książki, w których ja lampię się jak ten szop pracz z „Austerlitza”, a Wojciech Orliński pisze o „Ostatnich ludziach”: „Morał widzę w tej książce taki, że to, czego nasi przodkowie bali się jako końca świata, było w rzeczywistości tylko końcem jakiejś epoki. Której być może nawet nie miało sensu specjalnie żałować”. Dodam tylko, że morałów unikam jak nieświeżego tempehu bez marynaty – aktywnie, choć nie zawsze skutecznie – więc pewnie znalazłoby się ich tam więcej, do czego niezmiennie i nachalnie zachęcam.

View all of the posts in the archive, browse the tags, or subscribe to the feed for All Posts. You can also subscribe to a feed of just the posts tagged with recenzje.