All posts tagged with prawo autorskie

Plagiat czy nie plagiat

Plagiat czy nie plagiat, a może samo postawienie spraw w ten sposób to największy problem? Bo kiedy wprowadza się logikę własności do języka, który z definicji opiera się na współwłasności, to potem trzeba wykonywać jakieś akrobacje, żeby wyznaczyć granice między plagiatem a oryginalnością. Poza (niby) dość prostą sytuacją, że ktoś juma całe zdanie albo akapit, wszystko inne to szara strefa.

Mój ulubiony przykład to Karol Irzykowski, który próbował to kiedyś zrobić, ale w ferworze polemicznym przeszedł prędziutko od przepisywania zdań, przez nieujawnione inspiracje, do naśladowania ducha narodowego. A może najprzytomniej potraktował całą tę sprawę T.S. Eliot, kiedy bezczelnie napisał, że „niedojrzali poeci imitują, dojrzali poeci kradną”. O tym, skąd się wzięły te kłopoty i jak próbowano sobie z nimi radzić, napisałem całą książkę, „Nieuchronny plagiat” (można sobie pobrać z friko).

Ale to też coś, z czym na różne sposoby zderzam się w pisaniu. Bo jak się dużo czyta, to szybko się okazuje, że wszystko, cośmy tam sobie powymyślali, ktoś już jakoś powiedział. Więc można obficie cytować (to dlatego zrobiłem kiedyś esej żałobny gęsto usiany kawałkami z innych tekstów żałobnych), ale na dłuższą metę to trudno strawne dla czytelniczek i czytelników, więc czasem po prostu lepiej zapomnieć o tym, co się przeczytało, albo wcale nie czytać, albo, jak Eliot, podpierniczać i przerabiać na swoje. Bo to ostatecznie żadne podpierniczanie, tylko gadanie tym samym językiem, tą samą kulturą, a im bardziej ona jest wspólna, tym lepiej.

A obrazek jest Boba Maya, Bob wycina stare obrazki i układa je w nowe obrazki, a potem udostępnia, żeby każdy mógł sobie wkleić, bądźmy jak Bob.

Święto Samodzielności

Tak się zastanawiam, co to właściwie jest ta niepodległość. Kiedy w latach 20. Irzykowski zarzucał futurystom, że są plagiatorami, to nie chodziło mu tylko o to, że zwyczajnie zrzynają pomysły od włoskich i rosyjskich poetów. Irzykowski wierzył, że skoro Polska w końcu jest niepodległa, to powinna być niepodległa po całości, tak w polityce, jak w literaturze. A nawet w prawie – kiedy komentował nową ustawę o prawie autorskim, to pisał, że fajnie, dobra ochrona, ale to wszystko gdzie indziej wymyślone, nie u nas. Oczywiście ponosiło go polemicznie, ale brzmiało to trochę tak: sami, sami, sami, sami sobie wszystko wymyślimy, sami siebie wymyślimy, nawet wymyślanie sami sobie wymyślimy. Było to trochę naiwne i histeryczne, ale Irzykowski po prostu poważnie potraktował ten pomysł: niepodległość. A przecież musiał wiedzieć, że polska niepodległość właściwie została podpisana (i napisana) we Francji, że są traktaty, zobowiązania, że cała ta niepodległość stoi na różnych podległościach. Co ciekawe, to Jasieński i Stern – cokolwiek niefuturystycznie – odpowiadali mu wtedy, że jak to, że historii nie da się tak łatwo skreślić, że wpływy zagraniczne to normalna sprawa, że kosmopolityzm kultury itd. No więc zastanawiam się, czy nie byłoby im wtedy jakoś łatwiej się dogadać, gdyby się tak nie skupiali na niepodległości (która jest prostym przeciwieństwem podległości) czy niezależności (w której jakoś niebezpiecznie pobrzmiewa „nie zależy mi”), ale zamiast tego na przykład na samodzielności. Bo chyba można być samodzielnym, ale jednocześnie akceptować to, że się zależy od innych, co wcale nie oznacza, że się im podlega?

Wystąpienie na CopyCamp 2015

Podczas międzynarodowej konferencji CopyCamp, organizowanej przez Fundację Nowoczesna Polska i poświęconej współczesnym problemom związanym z funkcjonowaniem regulacji prawnoautorskich, wygłosiłem prezentację „Literacke modele prawa autorskiego”. Mówiłem o tym, w jaki sposób praktyki literackie mogą posłużyć za wzorce do myślenia o innych sposobach prawnego regulowania obiegów kultury. Całe wystąpienie można obejrzeć na YouTube’ie.

View all of the posts in the archive, browse the tags, or subscribe to the feed for All Posts. You can also subscribe to a feed of just the posts tagged with prawo-autorskie.