All posts tagged with plagiat

Plagiat czy nie plagiat

Plagiat czy nie plagiat, a może samo postawienie spraw w ten sposób to największy problem? Bo kiedy wprowadza się logikę własności do języka, który z definicji opiera się na współwłasności, to potem trzeba wykonywać jakieś akrobacje, żeby wyznaczyć granice między plagiatem a oryginalnością. Poza (niby) dość prostą sytuacją, że ktoś juma całe zdanie albo akapit, wszystko inne to szara strefa.

Mój ulubiony przykład to Karol Irzykowski, który próbował to kiedyś zrobić, ale w ferworze polemicznym przeszedł prędziutko od przepisywania zdań, przez nieujawnione inspiracje, do naśladowania ducha narodowego. A może najprzytomniej potraktował całą tę sprawę T.S. Eliot, kiedy bezczelnie napisał, że „niedojrzali poeci imitują, dojrzali poeci kradną”. O tym, skąd się wzięły te kłopoty i jak próbowano sobie z nimi radzić, napisałem całą książkę, „Nieuchronny plagiat” (można sobie pobrać z friko).

Ale to też coś, z czym na różne sposoby zderzam się w pisaniu. Bo jak się dużo czyta, to szybko się okazuje, że wszystko, cośmy tam sobie powymyślali, ktoś już jakoś powiedział. Więc można obficie cytować (to dlatego zrobiłem kiedyś esej żałobny gęsto usiany kawałkami z innych tekstów żałobnych), ale na dłuższą metę to trudno strawne dla czytelniczek i czytelników, więc czasem po prostu lepiej zapomnieć o tym, co się przeczytało, albo wcale nie czytać, albo, jak Eliot, podpierniczać i przerabiać na swoje. Bo to ostatecznie żadne podpierniczanie, tylko gadanie tym samym językiem, tą samą kulturą, a im bardziej ona jest wspólna, tym lepiej.

A obrazek jest Boba Maya, Bob wycina stare obrazki i układa je w nowe obrazki, a potem udostępnia, żeby każdy mógł sobie wkleić, bądźmy jak Bob.

View all of the posts in the archive, browse the tags, or subscribe to the feed for All Posts. You can also subscribe to a feed of just the posts tagged with plagiat.