All posts tagged with esej

24/7 albo 8/24 

W końcu udało mi się znaleźć pracę, w której nikt nie oczekuje, że będę aktywny od samego rana, mogę za to nadrabiać wieczorami. Pisać i redagować można równie dobrze w środku nocy. Tak zresztą robi wiele autorek i wielu autorów, z którymi współpracuję – widzę to po godzinach nadania maili z tekstami. „Skończyłem”, 3:34. „Napisane”, 5:19. Dopiero niedawno przyszło mi do głowy, że może to nie przypadek. Może sowy, poddawane przez lata szkolnej i zawodowej tresurze, instynktownie szukają zawodów, które w końcu pozwolą im się wyspać?

– kiedy Miesięcznik Znak zaproponował, żebym napisał esej o spaniu i pracy, aż podskoczyłem z radości, bo w końcu mogłem opowiedzieć, jak męczyłem się przez lata, jak przysypiałem na stojąco w autobusie, jak przysypiałem na zajęciach, na które chodziło 5 osób, jak straciłem jedną i prawie drugą pracę, bo rano nie umiem. I nawet miałem ostatecznie obalić kapitalizm za to, że nie pozwala mi spać, ale odkryłem taki twist, że wyszło jak w tytule, czyli ciekawiej. W numerze do tego m.in. Eliza Kącka o tym, że sny to literatura, a Barbara Sadurska o butach, to wiecie, co robić.

Kaszel i żar 

No to jest, przerywana pokasływaniem spowiedź palacza, w której opowiadam o zastępczej miłości do małych tabletek z popiołu, Tommym Shelbym, który pięknie ćmi, paleniu w smutku i paleniu ze szczęścia, e-fajkach, które są niegodne, społecznych presjach, które kazały mi zapalić, i tych, które kazały mi rzucić, i o filmie „Thank You for Smoking”, który wyprodukowali kiedyś Musk i Thiel. Tekst do przeczytania w magazynie Pismo, gdzie Maria Machulska narysowała chyba ten kawałek: „Jak chce się zerwać z wieloletnią dziewczyną, to nie przebiera się w jej w plastikowy skafander z dolepioną do czoła niebieską diodą. Choć – jak się nad tym dobrze zastanowić – jeśli dziewczyna regularnie cię podtruwa i toksycznie od siebie uzależnia, to może i plastikowy skafander znajdzie usprawiedliwienie”.

A na foci wygrzebana z szuflady stara paczka po gauloises’ach, które kiedyś sprezentowała mi siostra i były najlepszymi fajkami na świecie, oraz zapałki z nieodżałowanej Migreny, którą zamknęli, chyba zanim zakazano jarania do kawy. I ja, lat dwadzieścia, palę pod Jagiellonką, jakby wszystko było jeszcze możliwe.

Premiera „Prognozy niepogody” 

Już jest! „Prognoza niepogody. Literatura polska w XXI wieku”, a w środku znakomite pióra i jeszcze lepsi ludzie, którzy opowiadają o tym, co im się widzi w literaturze najnowszej. W Dwutygodniku można znaleźć dwa kawałki (Zofii Król i Magdy Heydel), a jeszcze jeden (Olgi Drendy) pojawi się na dniach. Czarne na tę okoliczność zrobiło promo na prozę współczesną, to od razu można sobie zweryfikować, co i jak. A o książce pogadamy 29 sierpnia w Gdyni.

I jeszcze jedno: „Prognoza” to jest też książka interaktywna – na końcu jest lista wszystkich tytułów nominowanych do Gdyni, te nagrodzone są podkreślone; 28 sierpnia wieczorem będzie można sięgnąć po ołówek i uzupełnić szlaczki za bieżący rok.

„Cieśniny” Wojciecha Nowickiego

Piszę swoje, więc trochę mniej czytam na bieżąco, i dopiero teraz to odkrywam (na szczęście Zosia Król pisała w 2t i celnie), choć to od razu kłopotliwe, bo jemy z Wojtkiem w tej samej pizzerii i wydawnictwo też to samo, ale „Cieśniny”, no, co to jest za proza, obsesyjna, rozpędzona, z kilku motywów – epilepsji, łażenia, szaleństwa, rycia w ziemi, podziemnych wód – splatająca substancję gęstą i lepką, że jak się w niej zanurzyć, to już się tego łatwo nie zmyje. Jest w tym poczucie nadchodzącej katastrofy, nadchodzącej od dawna już, może od zawsze, to poczucie, że „Muchy wepchną się wszędzie, wypełnią mieszkania, będą obsiadywać ludzkie ciała, wcisną się do oczu i ust, aż się stanie jasne, że nie ma ratunku i kończy się czas człowieka”, bo też miejsca, które odkrywa Nowicki, są odwieczne i współczesne, jak ta „kraina u stóp gór, którędy fruwają plastikowe śmieci, gdzie sterczą wypalone drzewa; albo jeszcze: kraina ochrowych pagórków, zapachu uryny i kurzu”. A jeszcze i to, że bez wikłania się w polityczne słowniki, autor rozprawia się tu z „Biegunami”, i w ogóle z nowoczesną manią ruchu, odkrywając ich podziemny, bagnisty nurt. Chciałoby się, żeby to meandrujące pisanie się nie kończyło, bo to nie jest tylko książka, to jest ruch stylu, który drąży w materii. Zróbcie sobie – no, to nie jest przyjemność, to jednak coś całkiem innego, ale zróbcie sobie to.

Prognoza niepogody

Czy mem może mieć zatem coś wspólnego z esejem? „A jak najbardziej, jeszcze jak”, żeby zacytować pewnego wielce memetycznego papieża. Ale czy esej może stać się memem?

Chyba mogę się już przyznać, że od początku roku pracujemy nad „Prognozą niepogody” – zbiorem esejów o literaturze polskiej XXI wieku, oglądanej z perspektywy Nagrody Literackiej Gdynia, ale i innych punktów widzenia.

Zespół autorski jest tak zacny, że klękajcie narody: Agata Bielik-Robson, Olga Drenda, Julia Fiedorczuk, Magda Heydel, Jerzy Jarniewicz, Anna Kałuża, Eliza Kącka, Marta Koronkiewicz, Ryszard Koziołek, Zofia Król, Paweł Mościcki, Aleksander Nawarecki, Monika Ochędowska, Magda Pytlak, Tomasz Swoboda, Piotr Śliwiński. Redakcyjnie nad książką pracują: zespół Wydawnictwa Czarne, Ewa Polańska, Szymon Kloska et moi.

Premiera 12 sierpnia. Okładka (Tofu Studio), jaka jest, każdy widzi. Na pobudzenie apetytu jeden kawałek już był, teraz drugi:

Samo istnienie przekładu świadczy o wielojęzyczności, a więc o fundamentalnej prawdzie, że ludzie różnią się między sobą; zarazem dowodzi także istnienia przekładalności, czyli możliwości sprostania różnicy, zgody na to, że oto jest wokół nas wiele różnych sposobów rozumienia świata. Przekład to wyraźne opowiedzenie się przeciwko jednemu rozwiązaniu w jakiejkolwiek sprawie, a więc po prostu przeciwko totalitaryzmowi.

Dyskusyjny Klub Czytelniczy

Fajnie się gadało w ubiegłym, w tym roku też robimy Dyskusyjne Kluby Czytelnicze, wygląda na to, że na początek na Zoomie (więc jak ktoś ma daleko do Księgarni Karakter, to i tak się załapie), potem się zobaczy. Eseistyczna lista lektur wygląda tak, pierwsze spotkanie najpewniej 29 czerwca.

🏰 Michal Tabaczynski, Pokolenie wyżu depresyjnego (czerwiec)
🏰 Agata Sikora, Wolność, równość, przemoc (sierpień)
🏰 W.G. Sebald, Opis nieszczęścia (wrzesień)
🏰 Urszula Zajączkowska, Patyki, badyle (październik)
🏰 Mona Chollet, Czarownice (listopad)
🏰 Łukasz Najder, Moja osoba (grudzień)

Postuj albo pisz 

A z tym tekstem to było tak, że Kasia Kazimierowska pyta, czy Facebook w końcu zasieknie literaturę, a ja na to, że jeden rabin powie tak, a inny rabin powie nie, jest tu więc sporo Franzena, tego wspaniałego zgreda, są DFW i Saunders, są Smith i Truścińska, pojawiają się też: Prus i Świętochowski, Bieńczyk w podwójnej roli, Sołtys w charakterze argumentu koronnego i odważne zestawienie „Purity” vs. trylogia Wiśniewskiego, a jak kogoś razi Facebook, to dla odprężenia zalecam wizytę na Wattpadzie.

Gorzkie żale autora Wolności pokazują, jak kłopotliwe bywają relacje literatury z (innymi) mediami – musi ona rywalizować z nimi o uwagę odbiorców, ale jednocześnie jest uzależniona od pośrednictwa tychże mediów; chce badać języki, którymi posługują się ludzie, ale zarazem próbuje tworzyć własne; usiłuje opisywać złożone relacje międzyludzkie, choć powstaje w samotności. Ten zestaw dylematów towarzyszy literaturze właściwie od początku, tyle że dziś – jak sugeruje Franzen – sprowadza się do kwestii tylko pozornie banalnej: czy pisarze powinni być na Facebooku?

W lutowym numerze „Pisma” (tu mnie jeszcze nie było) ponadto Agata Sikora o silnych dziewczętach, Marcin Wicha udowadnia, że nie jest maszyną, Wojciech Nowicki w kwestii mięso a sprawa polska, w ogóle dużo o jedzeniu, a na okładce frytki. Daga mówi, że nie tykła ani jednej, Berd – że bestia to on.

Początki i końce internetu

O początkach internetu w Polsce, pogaduszkach na Usenecie i IRC-u, toksyczności mediów społecznościowych i nowych zajawkach – rozmawiałem z Michałem R. Wiśniewskim przy okazji jego książki „Wszyscy jesteśmy cyborgami”.

"Wszyscy jesteśmy cyborgami" - spotkanie autorskie Michała R. Wiśniewskiego

"Wszyscy jesteśmy cyborgami" - spotkanie autorskie Michała R. Wiśniewskiego. Prowadzenie: Maciej Jakubowiak

Opublikowany przez Spółdzielnia Ogniwo Środa, 13 listopada 2019

21 groszy od słowa 

Miałem to napisać do pierwszego Dwutygodnika po powrocie, więc tylko trzy miesiące obsuwy, ale tak naprawdę miałem to napisać ponad dwa lata temu, i to już jakby gorzej, po drodze oczywiście mnóstwo poważnych wymówek, kręgosłup siadł (żeby raz), przewkleły katar, chłody, upały, zamknęli gazetę, otworzyli gazetę, to jakby trochę zamieszania, też trema, wypadałoby z czymś większym wrócić, a jak już raz wpadnę w taką spiralę, to się nigdy nie kończy, i najsilniejsza obawa, że jak tak otwarcie o pieniądzach rozmawiać, to kłopotliwe, zawsze są z tego kwasy, ale jak bliska mi osoba, kiedy gadaliśmy o pieniądzach z pisania, powiedziała, że może bym jednak zmienił branżę, no, to już usiadłem i napisałem, a jest to taki tekst, że raczej nie wiem, niż wiem, stanowiska się zderzają, najwięcej jest liczenia, przeliczania, wyceniania, choć jest coś takiego, pewnie nigdy wam tego nie mówiłem, ale jak coś czytam albo oglądam i bohaterowie wpadają w tarapaty, to zawsze najbardziej się obawiam, czy będą mieli za co żyć, rany, czy wystarczy im na jedzenie, na mieszkanie, jak wystarczy, to będzie dobrze, ale martwić by się trzeba raczej o co innego, za co on, ona żyje, że taką powieść pisze, takie zdania, ile te zdania w ogóle kosztują, no, to sprawdziłem.

View all of the posts in the archive, browse the tags, or subscribe to the feed for All Posts. You can also subscribe to a feed of just the posts tagged with esej.