Takie to podsumowanie, 2 z 3

Takie to podsumowanie, część 2 z raczej 3. Wspominam czasem, że pisanie wypada najlepiej wtedy, kiedy co i jak się zgrywają, tzn. kiedy piszący wynajdują takie jak, które pasuje do tego jednego co. I kiedy przeglądam, co tam w mijającym roku, to olśnienie, bo nie jedna taka książka, a trzy. „Zdrój”, bo choć chciałoby się więcej, to Barbara Klicka porobiła w języku nacięcia, przy których rozwarstwia się on tak, że nie sposób już powiedzieć, czy to w środku, czy na zewnątrz, jak z tym ciałem chorym codziennym. „Nieradość”, to już obszernie pisałem, Paweł Sołtys pisze wciąż o braku, a ten język im obfitszy, tym bardziej wybrakowany. O „Feinweinblein” nie pisałem, Rafał Wawrzyńczyk pisał, trudno powiedzieć, o czym to jest, „Wujaszki” najpewniej o Polsce, ale czy to takie pewne, w każdym razie tego czegoś, o czym pisze Weronika Murek, nie byłoby bez tego złamanego języka, z elipsą, uskakującymi dialogami i postępującym zrzeczownikowieniem. Nie mówię, że to trzy najlepsze po polsku w tym roku, bo nie wszystko przeczytałem, do tego sporo tu prywaty, po co to komu, ale w tej wąskiej kategorii zaznaczył się tłok.

View the most recent posts on maciej jakubowiak, all of the posts in the archive, or browse the tags.