STAROCIE: „Orlando” Virginii Woolf

Woolf udowodniła, że nawet o problemach ściśle politycznych można pisać z czułością, wyobraźnią i humorem. Od spektakularnej historii przemiany melancholijnego chłopca w pewną siebie kobietę (z czym zwykle kojarzy się tę książkę) ważniejsze zdaje mi się tu uparte wymigiwanie się przyszpilającym formułkom i ta niebywała zgoda, żeby mieć w sobie dziesiątki albo i setki różnych osób. Na zajęciach wrzucałem jako kontekst kawałek z Adorna, że kiedy społeczeństwo jest autorytarne, to ludzie biorą ten legion w sobie za mordę i za wszelką cenę forsują jedną, dogmatyczną tożsamość; więc na odwrót: w demokracji możemy sobie być i tacy, i śmacy, raczej liczni i w sobie poróżnieni.

View the most recent posts on maciej jakubowiak, all of the posts in the archive, or browse the tags.