STAROCIE: „Czarodziejska góra” Thomasa Manna

Tym razem przewidywalny klasyk, do którego mam ogromny sentyment, wydałem kiedyś na niego całe miesięczne kieszonkowe. I zaczytywałem się tak, że koledzy z klasy zaczęli mi kibicować. Mann był chyba pierwszym pisarzem, którego przeczytałem całego. Kiedyś odwiedziłem Henryka Markiewicza i zapytałem, co z tymi książkami pod samym sufitem; mówił, że to wyrzuty sumienia. I tak „Józef i jego bracia” to pewnie jedyna książka, o której to ja mógłbym mu wtedy opowiedzieć. Ale to od „Czarodziejskiej góry” się zaczęło.

View the most recent posts on maciej jakubowiak, all of the posts in the archive, or browse the tags.